Jeszcze przed świętami zrobiłam sobie porządki
na półkach z książkami. Z kilku posypały się
zasuszone liście, które jesienią włożyłam by utrwalić
ich piękne kolory. Nie wszystkie jednak zachowały
swe naturalne barwy. Zima za oknem a ja
zainspirowana jesienią zrobiłam...
zainspirowana jesienią zrobiłam...
no właśnie..... wystarczył tylko ostry introligatorski nożyk.
oto liść klonu
wycięty delikatnie obrazek wcześniej lekko narysowany
- oto liść leszczyny -
- oto liść dębu -
- liść orzecha włoskiego -
- i liść czeremchy -
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam takie prace w internecie,
zapragnęłam stworzyć cos podobnego. Nie ukrywam,
że wcale nie jest to takie łatwe i proste. Wysuszone listki są
bardzo cieniutkie , delikatne i szybko się kruszą. Uparłam
się i zrobione. A co Wy na to?
Mam nadzieję, że będę wpadać tu częściej i że już
wirusy będą omijać mnie szerokim łukiem.
Mam nadzieję, że będę wpadać tu częściej i że już
wirusy będą omijać mnie szerokim łukiem.
Pozdrawiam , dziękuję, że jesteście ze mną :))

















