Nie marzyłam...
Nie wierzyłam, że to w ogóle możliwe... że blogerki z różnych
stron Polski się ze sobą zaprzyjaźniają, że się umawiają na spotkania
w miejscach odległych od zamieszkałych, że z radością się spotykają.
Tak myślałam... jednak do czasu...
Kiedy po raz pierwszy na blogu Danusi przeczytałam o
TAKIM SPOTKANIU stwierdziłam - "Niesamowite dziewczyny".
I... któregoś dnia, tuż przed świętami Wielkiej Nocy
dowiedziałam się, że kolejne spotkanie ma się odbyć w Łodzi.
Zapytana przez Danusię czy chciałabym dołączyć, bez wahania
odpowiedziałam, że z ogromną przyjemnością poznam moje
blogowe koleżanki osobiście, tym bardziej, iż to moje miasto
i nie muszę nigdzie wyjeżdżać.
Tak więc 21kwietnia zjawiłam się na nowym Dworcu Fabrycznym
(nadmienię nieskromnie, iż od niedawna najnowocześniejszy dworzec w Polsce )
Z aparatem fotograficznym w ręku powitałam moje koleżanki
i uwieczniłam je na zdjęciach ( zdjęć było mnóstwo i ciężko
mi było wybrać te najciekawsze)
Danusia -szefowa Cyklicznych Kolorków, tryskająca energią,
gadułka i śmieszka
(Danusia na zdjęciu po prawej stronie z czarną torbą na ramieniu + ja)
Ania - mistrzyni krzyżyków, bardzo ciepła, serdeczna osóbka
Hania - uzdolniona wszechstronnie, ogrodniczka ( tuż za Anią)
Gosia -zakręcona biżuteryjnie i porcelanowo ; felietonistka
Cztery "zwariowane Czarownice"- tak o sobie mówią ...
Jeszcze tego samego dnia, po południu zrobiłam moim koleżankom
kurs techniki pergamano. Były bardzo przejęte i cierpliwie
rysowały, cieniowały i dziurkowały pergamin.
Te kilka godzin( bo tyle trwał kurs od podstaw) minęło jak z bicza
strzelił w radosnej atmosferze, przy dobrym soczku pomarańczowym
z procentami (bo "dziubanko" szło sprytniej).
Na zakończenie wręczyłam im dyplomy ukończenia kursu podstawowego.
Czy złapały bakcyla? dowiem się jak tylko same coś nowego stworzą
i za jakiś czas pochwalą się na swoim blogu.
Zaplanowałam, że coś im w tej mojej Łodzi pokażę następnego dnia.
W sobotę było zimno, wiało ale na szczęście nie padało .
Przed południem spotkałyśmy się na dziedzińcu Manufaktury
Małgosia ustawiła sie obok literki m, Ania - literki a, a Danusia nie
mogła się zdecydować, gdzie tu stanąć , bo w słowie manufaktura
literki d nie ma przecież...
Straaaasznie wiało!!! czupryny stawiało do góry i tylko
ja założyłam "berecik", bo niestety szybko się przeziębiam
Na dużym, metalowym tronie każda pozowała przez chwilkę
W jednym z budynków na terenie Manufaktury znajduje się
Muzeum Fabryki - zakładów włókienniczych, które zwiedziłyśmy
Odwiedziłyśmy istniejącą tam szkołę tańca Dance Studio -Egurroli
Podziwiałyśmy budynki Manufaktury z muzeum Fabryki
W tle, brama wejściowa do Manufaktury od strony ul.Ogrodowej
Obok Manufaktury przy ul Ogrodowej, znajduje się Pałac fabrykancki
Izraela Poznańskiego, zwany łódzkim Luwrem, który zwiedziłyśmy
Nie wierzyłam, że to w ogóle możliwe... że blogerki z różnych
stron Polski się ze sobą zaprzyjaźniają, że się umawiają na spotkania
w miejscach odległych od zamieszkałych, że z radością się spotykają.
Tak myślałam... jednak do czasu...
Kiedy po raz pierwszy na blogu Danusi przeczytałam o
TAKIM SPOTKANIU stwierdziłam - "Niesamowite dziewczyny".
I... któregoś dnia, tuż przed świętami Wielkiej Nocy
dowiedziałam się, że kolejne spotkanie ma się odbyć w Łodzi.
Zapytana przez Danusię czy chciałabym dołączyć, bez wahania
odpowiedziałam, że z ogromną przyjemnością poznam moje
blogowe koleżanki osobiście, tym bardziej, iż to moje miasto
i nie muszę nigdzie wyjeżdżać.
Tak więc 21kwietnia zjawiłam się na nowym Dworcu Fabrycznym
(nadmienię nieskromnie, iż od niedawna najnowocześniejszy dworzec w Polsce )
Z aparatem fotograficznym w ręku powitałam moje koleżanki
i uwieczniłam je na zdjęciach ( zdjęć było mnóstwo i ciężko
mi było wybrać te najciekawsze)
Danusia -szefowa Cyklicznych Kolorków, tryskająca energią,
gadułka i śmieszka
(Danusia na zdjęciu po prawej stronie z czarną torbą na ramieniu + ja)
Ania - mistrzyni krzyżyków, bardzo ciepła, serdeczna osóbka
Hania - uzdolniona wszechstronnie, ogrodniczka ( tuż za Anią)
Gosia -zakręcona biżuteryjnie i porcelanowo ; felietonistka
Cztery "zwariowane Czarownice"- tak o sobie mówią ...
kurs techniki pergamano. Były bardzo przejęte i cierpliwie
rysowały, cieniowały i dziurkowały pergamin.
Te kilka godzin( bo tyle trwał kurs od podstaw) minęło jak z bicza
strzelił w radosnej atmosferze, przy dobrym soczku pomarańczowym
z procentami (bo "dziubanko" szło sprytniej).
Na zakończenie wręczyłam im dyplomy ukończenia kursu podstawowego.
Czy złapały bakcyla? dowiem się jak tylko same coś nowego stworzą
i za jakiś czas pochwalą się na swoim blogu.
Zaplanowałam, że coś im w tej mojej Łodzi pokażę następnego dnia.
W sobotę było zimno, wiało ale na szczęście nie padało .
Przed południem spotkałyśmy się na dziedzińcu Manufaktury
Małgosia ustawiła sie obok literki m, Ania - literki a, a Danusia nie
mogła się zdecydować, gdzie tu stanąć , bo w słowie manufaktura
literki d nie ma przecież...
Straaaasznie wiało!!! czupryny stawiało do góry i tylko
ja założyłam "berecik", bo niestety szybko się przeziębiam
Na dużym, metalowym tronie każda pozowała przez chwilkę
Muzeum Fabryki - zakładów włókienniczych, które zwiedziłyśmy
Odwiedziłyśmy istniejącą tam szkołę tańca Dance Studio -Egurroli
Podziwiałyśmy budynki Manufaktury z muzeum Fabryki
Obok Manufaktury przy ul Ogrodowej, znajduje się Pałac fabrykancki
Izraela Poznańskiego, zwany łódzkim Luwrem, który zwiedziłyśmy
Pałacowy ogród
Wnętrze Pałacu fabrykanta Izraela Poznańskiego
Dziewczyny czuły się tam dość swobodnie i z radością biegały po
pałacowych pokojach zwracając uwagę na każdy detal
I wszystkie chciały koniecznie zrobić występ na scenie w sali koncertowej
z ciekawą architekturą budynków.
Zwiedziłyśmy Białą Fabrykę Gayera - gdzie obecnie mieści się
Centralne Muzeum Włókiennictwa. W fabryce w czerwcu
odbędzie się tu wystawa haftu krzyżykowego „ Złota Nitka”
i potrwa do sierpnia( wszystkich zainteresowanych zapraszam)
Przed Białą Fabryką
Na terenie fabryki skansen - mieszkania pracowników fabryki
Wystawa tkanin
dziedziniec
Z zaciekawieniem obserwowałyśmy stare maszyny dziewiarskie
(podczas zwiedzania zostały włączone do pracy-panował straszny huk,
warkot, wszystkie zastanawiałyśmy się jak można było pracować
w takim hałasie)
Centralne Muzeum Włókiennictwa. W fabryce w czerwcu
odbędzie się tu wystawa haftu krzyżykowego „ Złota Nitka”
i potrwa do sierpnia( wszystkich zainteresowanych zapraszam)
Przed Białą Fabryką
Na terenie fabryki skansen - mieszkania pracowników fabryki
Wystawa tkanin
dziedziniec
Z zaciekawieniem obserwowałyśmy stare maszyny dziewiarskie
(podczas zwiedzania zostały włączone do pracy-panował straszny huk,
warkot, wszystkie zastanawiałyśmy się jak można było pracować
w takim hałasie)
Biała Fabryka od strony stawu i parku
Wracając ul. Piotrkowską w kierunku Placu Wolności
udało się zrobić kilka fotek - w tle zabytki,
Kościół Ewangielicko Ausburski- poniżej
Katedra
Pałac Schweikerta

Przy nowej zajezdni tramwajowej wysiadłyśmy i dalej pieszo
zwiedzałyśmy ul Piotrkowską i jej ciekawą architekturę
z muralem Łodzi w tle
pomniki - rzeźby na Piotrkowskiej
Z Reymontem
Na ławeczce z Tuwimem
W sąsiedztwie Urzędu Miasta i ławeczki Tuwima zmęczone
zatrzymałyśmy się na odpoczynek i obiad w małej restauracji,
a potem na Placu Rubinsteina
każda w duecie z "mistrzem" Rubinsteinem pograła sobie na fortepianie
Minęłyśmy aleję gwiazd znanych i lubianych artystów
polskich i zagranicznych - Wajda, Kieślowski, Kilar,Cybulski,
Machulski, Frank Sinatra i wielu innych "wspaniałych"
Zrobiło się już późno i nie zdołałyśmy dotrzeć do Placu Wolności,
który znajduje się na horyzoncie . Ul piotrkowska to najdłuższa
handlowa ulica w Europie i ma 4.2 km. Jeden dzień to za mało,
by wszystko obejrzeć.
u zbiegu ulic Traugutta i Sienkiewicza
Trochę zmęczone, zmarznięte ale radosne dotarłyśmy do EC1,
które mieści się w sąsiedztwie Dworca Fabrycznego
W jednej z kopuł znajduje się Planetarium
Zdążyłyśmy na czas, na pokaz filmu " na skrzydłach marzeń",
który rozpoczął się o 18,30 (bilety oczywiście zarezerwowałam
dużo wcześniej przed przyjazdem moich koleżanek).
Była to moja niespodzianka dla nich.
Po wyjściu z Planetarium, po radosnych i rozmarzonych minkach
moich koleżanek, można było rozpoznać, iż pokaz zrobił na nich
ogromne wrażenie.
Rozjechałyśmy się, ja do domu, a dziewczyny do hotelu.
Ostatniego dnia wszystkie po kolei pożegnałam na
Dworcu Fabrycznym. Aż żal się było rozstawać, dziewczyny
stworzyły niesamowity klimat spotkania, jakbym znała je od zawsze.
Nie ukrywam, że dawno nie spędziłam trzech dni tak
przyjemnie, radośnie, w cudownej atmosferze, którą rozsiewały
moje blogowe koleżanki. Zostaną w mej pamięci na długo!!!
ANIU, HANIU, DANUSIU I GOSIU
dziękuję Wam za piękne, razem spędzone chwile, za to, że
zechciałyście mnie zaprosić na to spotkanie;) za prezenty na
pamiątkę. Jesteście wspaniałe i kochane! Jeśli następnym razem
zechcecie mnie zabrać na kolejne spotkanie. Obiecuję, że pojadę
nie tylko na skrzydłach marzeń....
Po więcej relacji ze spotkania odsyłam Was do Ani, Hani, Danusi i Gosi.
To był bardzo długi post, dlatego temu kto wytrwał do końca
serdecznie dziękuje i zapraszam do Łodzi